Ta bestia była rozwścieczona, rzucił się na mnie z swoimi wielkimi szponami, na szczęście w ostatniej chwili zdążyłem odskoczyć mu na bok, zrobiłem to nieświadomie, jakby ktoś mną sterował to działo się tak szybko... Nie musiałem długo zastanawiać się co robić dalej, zacząłem biec w stronę wyjścia. Wielka bestia od razu zaczęła mnie gonić.Wybiegłem z szkoły.Rozejrzałem się szybko i wsiadłem do najbliższego autobusu.Udało się, okropna bestia zniknęła mi z oczy za zakrętem. Byłem w ogromnym szoku nie miałem pojęcia co się właściwie wydarzyło.Czy to wszystko działo się na prawdę? A nawet jeśli to o jaką księgę mu chodziło? To wszystko nie miało sensu.
Byłem bardzo głodny, a normalne jedzenie nie było w stanie zaspokoić tego głodu.Wróciłem do domu, a tam stało się coś okropnie dziwnego gdy wszedłem do domu moi rodzice nawet mnie nie zauważyli, nie chodzi o to że wszedłem cicho, ale o to że gdy stałem przed nimi to po prostu mnie nie widzieli.. Cokolwiek zrobiłem oni tego nie dostrzegali, nie dość że mam straszliwe problemy, to w dodatku nikt mnie nie widzi i nie może mi pomóc.
Dopiero po dwóch dniach dostrzegłem bardzo istotny fakt, nie miałem cienia, gdziekolwiek nie stanąłem nigdzie go nie dostrzegłem. Dziwne prawda?Ale z każdym dniem czułem większe zmęczenie, mimo to że w noc spałem. Podróżowałem cieniem fantastycznie, tylko jak z niego wyjść? W każdej wolnej chwili zadawałem sobie to pytanie.Przypomniałem sobie również o słowach które usłyszałem parę dni temu, i zacząłem poszukiwania tego miejsca.Dopiero po kolejnych dwóch dniach odnalazłem swój cel.Było tam na prawdę pięknie uwierzcie mi na sławo, promienie słońca odbijały się na wielkiej powierzchni jeziora, z szczytu wzgórza było widać całe Long Island,a las, las był przepiękny dookoła rosło mnóstwo świerków i innych drzew iglastych, to było najpiękniejsze miejsce jakie kiedykolwiek widziałem.Na początku drogi którą szedłem widniał napis abandoned camp (obóz opuszczonych).Przy wejściu stała wysoka dziewczyna o długich blond włosach,myślałem że przejdę koło niej nie zauważony, jak koło każdego innego człowieka, ale ona mnie zaczepiła. W pierwszym momencie byłem w szoku, a dopiero po chwili straszliwie się ucieszyłem, nareszcie ktoś mnie widzi, mogę z kimś na prawdę porozmawiać, to było wspaniałe uczucie.
-Jestem Grover-powiedziałem
-Hej jestem Annabeth. Witaj w obozie opuszczonych.-dodała
-Obozie opuszczonych? Co to właściwie?
-To obóz dla specjalnych ludzi, zostałeś naznaczony jak każdy z nas, i w tym właśnie momencie zostałeś opuszczonym
-Opuszczonym?
-Tak opuszczonym. Od ludzi różnimy się tylko tym że możemy podróżować cieniem, jemy owoce z drzew cieni oraz tym że widzimy potwory których nie widzą normalni ludzie.Musimy z nimi walczyć by przeżyć i to właśnie dla tego powstał obóz opuszczonych.Za pewne jesteś głodny prawda?
-Tak nawet nie wiesz jak bardzo.
-Choć ze mną, oprowadzę cię-powiedziała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz