Tak zdecydowanie działo się ze mną coś nie tak zacząłem słyszeć jakieś głosy lecz nie byłem wstanie rozszyfrować co mówiły jedyne słowa które zrozumiałem to prawdopodobnie wzgórze,jezioro,las coś w tym stylu to jedyne słowa które byłem wstanie zrozumieć. Zszedłem na dół czekali tam na mnie rodzice nic nie podejrzewali, a ja postanowiłem nie mówić im o wczorajszym zajściu po co mam ich martwić? A te głosy? Może tylko mi się coś wydawało. Sam sobie zaprzeczam, wiem, ale to jest strasznie dziwne nie mam pojęcia co się dzieje. Zjadłem śniadanie wyjątkowo szybko chłonąłem je jak gąbka wodę. Moi rodzice byli mną przerażeni ale jak zwykle wmawiali sobie "to przez dojrzewanie", chciałbym im w to wierzyć ale moja podświadomość mi zabraniała.
Kolejne dziwne zdarzenia zaczęły się dziać w szkole, zauważyłem jakieś przerażające monstrum, wybuchłem paniką, uciekłem i zamknąłem się w schowku na miotły. Na szczęście okropny potwór nie zaczął mnie gonić. Dlaczego? A może powinienem zadać inne pytanie dlaczego nikt go nie widział? To chore, to wszystko jest jakieś chore!!! co się ze mną dzieje? Jem za 20-stu słyszę głosy, nie odczuwam zmęczenia i widzę potwory co dalej? Wyrosną mi kopyta, skrzydła a może skrzela? Po upływie ok 10 min. odważyłem się wyjść z schowka,chwilę później zadzwonił dzwonek na lekcje, pierwszy raz tak mnie ucieszył. Usiadłem w swojej ławce(na polskim w ostatniej)wypakowałem się i czekałem na polecenia ukochanej nauczycielki.
-Grover Stay,do odpowiedzi-powiedziała.
- Może zaszczycisz nas swoją wiedzą na temat Homera,chłopcze?-dodała
-yyhh no więc, on był ten no.... on był pisarzem i poetą? żył no nie wiem w X w.?
-Tak owszem był pisarzem, czy masz coś do dodania?
-Nie proszę pani- powiedziałem przerażony.
- No więc to co zawsze jedyneczka- powiedziała uśmiechnięta.
Nie znosiłem jej zawsze zadawała jakieś bezsensowne pytanie, nie mam pojęcia z skąd je brała, ale teraz to był mój najmniejszy problem. Do sali wszedł jakiś starszy mężczyzna i powiedział coś na ucho pani B.a ona spojrzała na mnie i powiedziała żebym poszedł z tym panem. Byłem przerażony po co miałem wyjść z nim? Znowu szykowały się kłopoty, tak jak myślałem po opuszczeniu klasy starszy mężczyzna przemienił się w coś dziwnego pół człowieka pół węża nie znałem się tak na potworach ale chyba fachowa nazwa to naga. Tak był nagą wyglądał obrzydliwie jego nogi najpierw się skleiły a następnie pokryły łuskami. Nigdy w życiu nie widziałem tak obrzydliwej kreatury a z biologi byłem przecież całkiem nie zły. Dobra kontynuując potwór wlepił we mnie wielkie ślepia i zapytał o jakąś księgę przebaczenia,przeznaczenia coś w tym stylu przez wężowy język trudno było mi to zrozumieć powiedziałem mu że nie mam pojęcia o żadnej księdze. W tym momencie olbrzymi gad strasznie się zdenerwował, uratowało mnie wejście woźnego lecz ku mojemu zdziwieniu przeszedł koło nas jak gdyby nigdy nic. A olbrzymie gady to nie normalka nieprawdaż?
------------------------------------------------------------------------------------------------------------Jeśli przeczytałeś byłoby miło gdybyś zostawił komentarz. Liczę na szczerą treść, przyjmę każdy rodzaj krytyki.:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz